





"Życie jest jak umiejętne wyrwanie zęba. Cały czas myślisz, że to najważniejsze dopiero przyjdzie, gdy nagle spostrzeżesz, że już po wszystkim". Otto von Bismarck (1815 - 1898)
Ale plan!!
Teraz na topie w mediach, kolejny nieistotny temat, dla dobrobytu społeczeństwa i Państwa.
Mianowicie, przeszłość kleru, a dokładniej księży związanych z Krakowem. Zaryzykuje więc napisać, że teraz dojdzie do podziału na 2 kategorie księży.
cz.1
W sobote, obejrzalem relacje ze spotkania papieza z mlodymi. zaskoczylo mnie , ze az tyle ludzi jest zainteresowny tym spektaklem i ze faktycznie sa mlodzi. jeszcze bardziej zaskoczyl mnie fakt, ze ja to ogladam i nawet robie to z dosyc intensywnie, wsluchujac sie w kazde slowo, nawet w txt spiewanych piesni. zadalem sobie pytanie," dlaczego tylu mlodych ludzi tam przyjechalo?". z pewnoscia oni wszyscy twierdza, ze chec spotkania z glowa kosciola, wspolna modlitwa i inne slowa, ktore poprostu "pasuja" do takiej okolcznosci. w moim odczuciu, w ich sercach, zaswitala inna mysl. akceptacja. aktulanie w Polsce, brakuje nam tego, co jest fundamentem tej wiary. katolicki czyli powszechny, Jezus ktory jest miloscia, tego chyba brakuje. a wczoraj, kazdy obecny, mial zagwarantowane jedno, akceptacje, milosc dla siebie. sam mogl tez bez przeszkod oddac siebie innym, bo to przystoilo, bylo to nawet wymagane. i nawet ja temu uleglem. mimo ze mialem do dyspozycji tylko telewizor.
bo papiez kocha nas, a na pewno ma nas kochac, wiec to mam zagwarantowane, a skoro on mnie kocha, to ja go tez mogę. Jezeli tylko potrafie
cz.2
Benedykt XVI jest wybytnym filozofem, teologiem. jest to cecha , ktora mnie osobiscie
w nim najbardziej imponuje. dlatego staram sie szukac sensu w jego slowach. szukac przeslania i nawiazania do tego jacy jestesmy a jacy powinnismy byc i jak to uczynic. na Bloniach uslyszelismy, co Ma nam do powiedzenia. na pytane jaka droge mamy wybrac, uslyszelismy ze kosciol, skala, ze budowane na tej skale, mimo ze ciezko z tym. mowiac
w skrocie, mamy chodzic do kosciolo, a bedzie dobrze. to jest wlasnie moj problem z tymi slowami. mnie osobiscie wizyty w swiatyniach i uczestnictwo w roznych odprawianych tam czynnosciach, nie przybliza Boga, wogole. slowa ksiezy, sa bardzo obrazkowe, jak ta skala i budowanie na niej, badz juz wogole pozbawione sensu, jezeli za kryterium wezmieny aktualny stan "naszej" wiary. mam 22 lata. chodzilem na religie, jednak nikt mi nie wytlumaczyl, o co chodzilo w chrzcie, tak naprawde? o co chodzilo w komuni swietej, tak naprawde ani dlaczego bylem bierzmowany. nikt mi nie wytlumaczyl, dlaczego Bog jest jeden, ale w trzech osobach. a przedewszystkim, dlaczego Chrystus jest droga, jest miloscia. Sa to pytania na ktore musialem sam znalesc odpowiedz. jednak obawiam sie, a nie bez podstawy, ze wiekszosc ludzi, ktorzy zyja zgodnie z przykazaniami koscielnymi, nie maja pojecia jakie sa odpowiedzi na moje pytania. wiec ja sie pytam, po co mam uczestniczyc
w czyms, co ma tylko charakter obrzedu, a nie zgleba mojej duchowosci, nie dziala na dusze, na czlowieka.jest to moja sciagawka na krotkie wystapienie na konwersatorium, nawet ciekawe wiec zamieszczam
nie pamietam jak sie nazywa ksiazka na podstawie ktorej to napisalem, bo mam tylko ksero jednego rozdzialu
1
Ludzie żyją w przekonaniu, ze postrzegają, obserwują, innych ludzi, w sposób :poprawny, rzeczywisty i pozbawiony uprzedzeń czy inklinacji( czyli jakaś forma lubienia kogoś).
Wierzymy ze cały świat realny, istniejący poza nami wchłaniamy w sposób mniej lub bardziej obiektywny.
Jest to forma naiwności psychologicznej, gdyż jednostka psychologicznie naiwna, wierzy ze spostrzega i obserwuje innych ludzi w sposób poprawny, rzeczywisty i pozbawiony uprzedzeń.
Wszyscy interpretujemy świat i siebie nawzajem na rożne sposoby. Np. świadkowie w sadzie potrafią opisać ta sama sytuacje w rożne sposoby, które niekoniecznie będą się pokrywały z nagraniem video opisywanego zdarzenia.
Proces spostrzegania, jest procesem, transakcji, czyli odbywa się w dwóch kierunkach. Spostrzeganie jest obustronnym procesem, który zachodzi miedzy tym, kto spostrzega, i tym, co jest spostrzegane.
Dzieje się tak dlatego, ze ludzie nie żyją w świecie rzeczy, tylko w świecie znaczeń. Nie reagujemy ani na ludzi, ani na przedmioty, tylko na to co one dla nas znaczą.
Przedmioty, które nie są ludźmi, spostrzegamy wg trzech funkcji:
1. tego, kto spostrzega
2. przedmiotu, jaki jest spostrzegany
3. sytuacji w jakiej to spostrzeganie się odbywa
spostrzeganie ludzi jest bardziej złożone, do wyżej wymiennych 3 elementów, musimy dodać jeszcze cztery:
2
Scenariusze poznawcze, ale także epizody, prototyp samokontrola obserwacyjna itd. Wpływają na komunikacje interpersonalną.
Wyróżnia się cztery procesy w które ludzie się angażują przed, podczas i po komunikowaniu się:
1)identyfikacja epizodu, czyli ustosunkowanie się do sytuacji, w której jesteśmy, przez określenie jakiego rodzaju jest to epizod. Definicje różnią się w zależności od kultury.
Podstawowym sposobem nadawania ogólnego sensu sytuacjom, w których się znajdujemy, jest określenie epizodu, dotarcie do skryptu, a następnie zidentyfikowanie konsekwencji wynikających z faktu, że jest się w centrum tego epizodu i podąża się za tym skryptem.
2)określenie drugiej osoby
Oceniamy ludzi, którzy są wokół nas. Stosujemy tutaj różne strategie. Ludzie są skłonni do grupowania pewnych cech osobowości w taki sposób, że leżeli spostrzegamy kogoś jako „przyjacielskiego” i „spokojnego”, możemy być również przekonani, że jest on „inteligentny”, nawet jeśli nie mamy żadnego dowodu co do poziomu jego inteligencji.
3)określenie siebie samego i swojej relacji z drugą osobą
oceniamy relacje, czyli zaczynamy od spostrzegania samych siebie, a następnie stopniowo rozwijamy spostrzeganie tego, kim jesteśmy w relacji do osoby lub ludzi, z którymi się komunikujemy.
4) wyjaśnianie sobie, dlaczego sprawy rozwijają się tak, jak się rozwijają
staramy się odpowiedzieć sobie na pytanie :”Dlaczego zrobiłem to, co zrobiłem?” oraz „Dlaczego ona to zrobiła?”. Staramy się przypisywać racje lub jakieś przyczyny różnym wydarzeniom, których doświadczamy.





Śpieszmy się

Instrukcja postępowania z kobietami- wskazówki praktyczne
Niektóre przykłady polotów(Instrukcja postępowania- wskazówki praktyczne) specjalnie
dla ******* który nie wiedział, jak postępować z kobietą, i myślał, że kobiety” szukają księcia i lecą tylko na fury i komóry”:)))))]
-
intuicja – pierwszy krok
ty masz wyczuć – czego pragnie
może delikatny dotyk
może ciepłe słowo „kocham”
może czeka na wyznanie
może sama wyzna coś
może marzy o kochaniu
dziką żądzę ma na sex
jaki sex – to od nastroju
może dzisiaj będzie raj
kiedy twój wspomniany wacek
będzie słodko wydojony
może zwiąże cię i skuje
pieszcząc ciebie i całując
kiedy dreszcz i stęk rozkoszy
twoim głosem blok popłoszy
może świece i łazienka
intuicja instynktu
strumień wody, nagie ciała
i pachnąca w wannie piana
może pragnie zaskoczenia
kiedy obiad już gotuje
kiedy głodny samiec z tyłu
ją w pośpiechu zasmakuje
możliwości – wiesz za dużo
jak i gdzie, jak długo. Wiesz?
no chyba że coś z naturą?:)
No to co? Viagra jest:)))))
jak wyczuwać dalej – powiem
coś na codzień co jest ważne
ze sprzątaniem – czy to problem?
więc odkurzysz, słodko marząc
a zmywanie naczyń? Pestka?
wcale nie. Więc pomóż czynem
słowo „kocham”- to nie kreska
gąbka, płyn – do dzieła miły:))
brniemy dalej. Co następne?
już masz dosyć? No jak to, książę?
romantycznie i ze śpiewem
Kibel umyj. Już się śmiejesz?:))
co ma kibel do miłości? Może powiesz
więc wyjaśnię, książę drogi
jak cię nie stać na służącą
obowiązki musisz dzielić
ona odwzajemni pomoc
także odwzajemni miłość
to nie tak, ze tylko ty
obowiązki musisz pełnić
zachoruje – pokaż miłość
podaj leki i herbatę
pociesz ją i przytul czule
„będzie dobrze. Jestem. Zawsze”
a jak myślisz o potomstwie
musi stać cię na pampersy
i na śpioszki, wózek, coś tam
na lekarza i na leki
jak wygląda moja rada?
zbyt banalnie, prozaicznie?
załamałam ciebie książę?
odkurzaczem, kibla myciem?:)))
no spokojnie, nie panikuj
to jest tylko proza życia
tak, z miłością i rozkoszą
owszem. Z kimś, kogo się kocha
wtedy proza będzie bajką
i wzajemna miłość – rajem
chęć pomocy, słowa – w czyny
samo „kocham” – to zbyt mało
już rozumiesz? To do dzieła
pokaż jakim być potrafisz
każdą chwile doceń mała
rozchmurz szarość. To zadziała
na dziś tyle. Może później
dodam coś, a może nie
mądry facet to zrozumie
jesteś nim na pewno też






Poniedziałek
Nie wiedzą, ze jestem poniekąd specjalistą od ich głównego problemu- niedojrzałości- i że cała moja literatura jest w nim zadomowiona. Paradoksalnie, że w Ameryce południowej Borges, abstrakcyjny, egzotyczny, nie związany z ich kłopotami, jest na świeczniku, a ja mam tylko garstkę czytelników. Paradoks, który przestaje nim być, gdy się zważy, że Borgesem mogą się popisać w Europie. Mną- nie, bo jestem Polak, nie jestem valor nacional.
To, że oni nie chcą być potulnymi uczniami obcych kultur, uważam za słuszne. A także zgadzam się, że mają własną rzeczywistość i że tylko opierając się na niej mogą stać się kimś w świecie... Ale, moim zdaniem, popełniają jeden błąd, dramatyczny...
Mianowicie, zamiast powiedzieć "ja", mówią "my". My, Amerykanie. My Argentyńczycy. Otóż, gdy człowiek pojedynczy mówi "my", popełnia nadużycie, nikt go do tego nie upoważnił, jemu wolno przemawiać tylko we własnym imieniu. A już ten, kto pragnie dojść do "swojej rzeczywistości" i oprzeć się na niej, powinien jak ognia unikać formy mnogiej. Co to jest "nasza rzeczywistość"? Ja mogę być pewny tylko "mojej rzeczywistości". Co to jest Ameryka, Amerykanie? Pojęcie, uogólnione, abstrakcja. Co to jest "rzeczywistość amerykańska"? Coś, co każdy może zrozumieć, jak chce.
Różnica pomiędzy nimi, a mną sprowadza się do tego, że oni chcieliby naprzód odkryć rzeczywistość amerykańska i wyzwolić Amerykę od zależności europejskiej, a dopiero w następstwie ma się wytworzyć nowy typ Amerykanina- dojrzałego. Ta nowa Ameryka, odkryta i zdefiniowana, stworzy swoich ludzi. A według mnie trzeba zacząć od człowieka, pojedynczego człowieka i więcej powiem: rozwój Ameryki może być tylko dziełem ludzi, którzy Amerykę w sobie przezwyciężyli.
Mówisz, że ta twoja Ameryka zacofana, niedojrzała? Dobrze. Ale w takim razie pierwszym twoim zadaniem było by wyzwolić się spod jej hamującego wpływu. Jako człowiek, jesteś równie dobry, co Anglik, czy Francuz. Jako Kubańczyk, czy Paragwajczyk, jesteś gorszy. Poczuj się tedy człowiekiem, umieść się powyżej tej Ameryki niedorozwiniętej, nie pozwól, żeby cię spętało środowisko i sposób myślenia Amerykański.
Tylko, że... im ta dojrzałość właśnie narzuca słówko "my". Są w fazie stadowej, ta faza jest fazą Południowej Ameryki i nie są w stanie z niej wybrnąć. "Ja" jest dla nich za samodzielne, za swobodne. Oni są "my". Są Ameryką. A będąc Ameryką, jakże mogą ja ruszyć z miejsca? Ugrzęźli wraz z nią w historii. Amen.
Wiele z tego nadawałoby się do Polski i Polaków.