wtorek, listopada 15, 2005
piątek, listopada 11, 2005
11.11
slyszalem w radiu audycje poswiecona tematyce," dlaczego nie obchodzimy swieta niepodleglosci tak jak innych swiat?". nie wiedzialem ze jest taki problem, no ale ponoc jest. ja sobie zawsze lubialem obejrzec defilade i inne takie w TV. no ale faktycznie, za oknem malo bialo-czerwono. audycja opierala sie na wywiadach i tak sie dowiedzialem ze nie obchodzimy i wogole bo:
1. w PRL nie mozna bylo i ludze jakos nie przywykli
2. ze wolimy bardziej zachodnie swieta(????)
3. ze w sumi eto nie wiadomo o co chodzi
no skoro zakladamy ze taki problem istnieje, to ja mam calkiem inne rozwiazanie w glowie.
odkad pamietamy trzeba sie bylo prac o ta nasza Niepodleglosc. i tak juz bylo zesmy sie rodzili po to zeby umierac za Niepodleglosc. i wkoncu weszlo nam to w krew tak mocno, ze jak juz mamy ta Niepodleglosc, zreszta po raz ktorys tam, TO NIE WIEMY CO Z NIA ZROBIC. I jakos nas to nie cieszy. Jak z dzieckiem ktoremu znudzila sie zabawka, a brakuje mu wyobrazni żeby sie nia dalej bawic.
czwartek, listopada 10, 2005
expose
moze sie dowiedzieli ze to o mnie chodzi i odwolali 3 mil. mieszkan. tez mi sie zachcialo pogladow!
na zakonczenie, napisze tylko ze jednak "w polsce to czas stoi".
środa, listopada 09, 2005
studenci

kupa smiechu, tak moge skomentowac protesty studentow przeciwko nie utworzeniu koalicji, bo tu chyba o to chodzi, pis i po. a czego oni sie spodziewali? plafusy nie chca sie utopic, wiec sobie odpuscily, za to czego chce pis, to ja nie wiem. tylko zastanawiam sie czemu za moje pieniadze!?!? i teraz mamy ze pis lpr i samo... sie spikly. psl nie wie, no bo zawsze moze powiedziec ze, oni na nich nie glosowali, zreszta ci co na nich glosuja to i tak ludzie ktorzy beda to robic dalej, bez wzgledu na to co sie tam dzieje. sld to nie wiem, nie rozumiem tych ludzi, albo rozumiem za bardzo, 4 lata w opozycji rowna sie duzy brzuch. wracajac do studentow, heh, madry polak po szkodzie, a niech wypija piwo ktore nawarzyli, niech patrza jakimi sa frajerami, jak ich latwo przeleciec, mimo wyksztalcenia. czy gdybym zostal zaproszony na jakas pikiete to poszedl bym? raczej tak, ale nie dlatego zeby wielce sie burzyc na to co POPIS nie zrobil, ale raczej zeby wyrazic moj sprzeciw na caly ten bajzel. zreszta lepiej niech protestuja, przynajmniej wiadomo ze sa. i na zakonczenie chcial bym tutaj przeczytac, w komentarzach czego mam sie spodziewac po "moim" rzadzie. bo ja tych ludzi nie rozumiem, tak jak nie rozumiem wiekszosci wierszy napisanych tak ze cos tam znacza, tak nie kumam tych gosci. tylko blagam bez pierdolenia , ze oni chca mi zrobic dobrze.
poniedziałek, listopada 07, 2005
czy jestes?
- zadzierżystość
- rzewność
czy znajdujecie cos z tych wyrazow w sobie?
czwartek, listopada 03, 2005
Na żonę należy wybierać tylko taką kobietę, jaką by się wybrało na przyjaciela, gdyby była mężczyzną. Joseph Joubert
Zostałem poproszony o napisanie mojej opinii, doświadczenia, zdania na temat przyjaźni miedzy kobieta a mężczyzną. Mimo ze temat chyba oklepany, zdałem sobie sprawę ze mnie przeraża. Pisanie bzdur teoretycznych nie wchodzi w grę. Zmyślanie tez nie, w końcu nie po to się tutaj sile, żeby opowiadać bajeczki. Wołałem skorzystać z empirycznej wiedzy. Z tego co mi się przydażyło,
co doświadczyłem. I tutaj się zaczyna przerażenie, bo ja nie mogę nic o tym napisać, gdyż zabardzo dotyka to mojego życia, które powinno zostać tylko
w obrębie mojej wiedzy. No ale zawsze można wyciągnąć jakieś wnioski, którymi postaram się podzielić. Moje obawy tez kierują się w stronę osoby, która mi podsunęła ten temat, najwyraźniej nie dawał jej spokoju, częściowo byłem temu winny. A wiec po krotce, czym jest przyjaźń? Jest to szukanie potwierdzenia siebie w kimś innym, czyli potrzebna jest osoba która będzie przytakiwać tak, jak tego oczekujemy, nie zawsze musi się z nami zgadzać, mowa o przyjaźni ze świata ludzi, a nie telenoweli. Czy przyjaciółka(będę używał określenia „ona”) potrzebuje w facecie przyjacielu(„on”) takiego potwierdzenia, wątpię. Tylko musze pamiętać , ze nie jestem kobieta, nigdy nie byłem i nie będę, wiec w sumie nie wiem. Czy on potrzebuje, chyba tak, w końcu nie szuka się jej po to żeby prawic komplementy czy może żeby nas posłuchała. Jesteśmy zamknięci w sobie, nie mówimy o uczuciach ,wiec chyba nie po to nam są potrzebna, jak jest ze mną, sam nie wiem, czasem marze o pytanie które przynajmnie po części zmusi mnie do otwarcia się, do ujawnienia tej drugiej strony mojej osoby. A czasem jestem jak głaz, twardy i zimny. Co lepsze?
Nie wiem. Potrzebna jest na pewno szczerość i lojalność. No ale stawiam tutaj inne pytanie. Czy jest taka przyjaźń możliwa? Możliwa na pewno, tylko trzeba przemyśleć jakie są motywacje i jakie są skutki. Jeżeli szuka się partnera
to często ludzie starają sprawdzić osobę z która chcą się związać. Ale jeżeli sami nie wiedza, ze szukają a szukają? Czy wtedy jest to ten swoisty test? A może
to już po prostu jakiś 1szy stopień miłości. Jedna ze stron takiego układu może chcieć czegoś więcej. To jest dość często spotykane, większość z nas tego doświadcza. W naszym kraju kobiety często lubią bawić się facetami, nie zdając sobie sprawy jakie są
tu o sobie, bo jestem byłem i będę tylko sobą. Mój znajomy, który ma rożne czasem bardzo abstrakcyjne teorie(nawet dla takiego dziwaka jak ja), twierdzi ze ludzie, jak maja jakiś wspólny cel, to wtedy działają na swoja korzyść.
Coś w tym jest, bo jakąś wspólna misją, zadaniem, pomagamy utrwalać znajomość do takiego stopnie, że można ją nazwać przyjaźnią. Wtedy ta motywacja pomaga powstrzymać hormony, zajmując je czymś innym.
Pewnie da się trzymać hormony na uwięzi, wtedy nie ma problemu, jeżeli ona
i on pasują do siebie to mogą się przyjaźnić, ale ja się pytam po co je trzymać, lepiej się tym cieszyć. Czy sex jest taką straszną sprawą, że zaraz musi zmieniać cos? Jeżeli zmienia w miłość szczera, to chyba dobrze, chyba o to chodziło. Jeżeli jego efektem będzie dziwny nie smak i całkowita zmiana relacji, to znaczy ze nie było szczerości, ze jedno chciało wykorzystać drugie. Sex jest fajny, a lepiej chyba jak się nim dzieli z ludźmi których się zna. Na zakończenie. Jeżeli planujemy sobie znaleźć przyjaciela innej płci, to po prostu grajmy w otwarte karty. Jeżeli nie mamy zamiaru współżyć, powiedzmy to, przypadkiem lub specjalnie. Jeżeli nikogo nie szukajmy, niech to będzie oczywiste. Czy pragnienie się wzajemne musi przeszkadza? Każdy z nas jest inny, ale mi się wydaje ze ono buduje. Trzeba tez pamiętać ze przyjaźń zamieniona w miłość nie musi się sprawdzić, może kierować nasze tory na nienawiść.
Ps. Pozdrawiam wszystkie moje prawdziwe przyjaciółki
wtorek, listopada 01, 2005
Samotność na pustkowiu od tej w tłumie różni się ciszą. Stanisław Gołąb
Czasem gdy się zastanawiam po co to wszystko, w jakim celu ścigamy się ze śmiercią? Odpowiedz znajduje tylko w innym człowieku. Czy faktycznie męczymy się(no chyba ze się nie meczymy) tylko po to żeby być dla kogoś? Czy bycie samotnym, czy odczuwanie samotności jest najgorszym stanem jaki można sobie wyobrazić, gdyż wtedy życie traci sens? Czy bycie pustelnikiem tez jest samotnością, wtedy żyje się dla siebie i jest się cały czas z sobą.
A czym jest nie samotność? Czy polega ona na możliwości porozmawiania z kimś? Może na robieniu czegoś dla kogoś, wykonywaniu jakiś czynności? A może tu chodzi o sex, kopulacje, rozmnażanie? A może to tylko ten moment kiedy się zasypia i czuje czyjeś cieple ciało przy sobie, czyjś oddech? Czy cos nam to może zastąpić, sms? Gg? Mail? Telefon? TV? Cokolwiek
z aktualnych środków przekazu informacji? Czy jak ktoś czuje się samotny,
ze jesteśmy samotni?
i czy napewno tego się chce? A jeżeli już walczyć to o który element? Tyle pytań.
Czy w życiu, które jest umieraniem, naprawdę trzeba się tak męczyć i głowic?
System Of A Down - Mezmerize
Częstochowa.
poniedziałek, października 31, 2005
45minut
niedziela, października 30, 2005
historia nasza
"Histora? Trzeba abyśmy się stali burzycielami własnej historii, opierając się tylko na naszej teraźniejszości- gdyż właśnie historia stanowi nasze dziedziczne obciążenie, narzuca nam sztuczne wyobrażenie o sobie, zmusza abyśmy upodabniali się do historycznej dedukcji zamiast żyć własną rzeczywistością."
nie podejme sie szukac powiazan z tematem PIS i LPR i reszty, ktora nas meczy demonami przeszlosci. mogl bym sie poslizgnac, za wczesnie na taka smialosc z mojej strony. sami sobie przemyslcie, napiszcie jak wy to widzicie, bardzo mnie to ciekawi, bo troche boje sie z kim kolwiek o tym rozmawiac. zadko mowienie prawdy czy dzielenie sie wlasnym zdaniem konczy sie pozytywnie, zwlaszcza towazysko.
czwartek, października 27, 2005
dyskusja
poniedziałek, października 24, 2005
del pobre polaco
Martwy kot leżał przy progu jednego z domostw. Nikt go nie zauważył, prócz owadów które ucztowały w tejże padlinie. Nikt go nie sprzątną, gdyż wszyscy byli, gdzieś indziej. Już od dnia poprzedniego, wieści niosły o wielkim wydarzeniu. Cały Rzym rozbawiony wizją nadchodzącej przyszłości, zaczął już w nocy ściągać pod pałac. Było słychać, że mają nastąpić zmiany, zmiany gdzieś w wysokich urzędach, lecz nieśmiało zakorzeniona w ludzkich sumieniach myśl, dawała tylko małą wskazówkę, która przelotnie i nieśmiało świtała. Pałac już od dawna otoczony zwartym szeregiem, oddanych pretorian, którzy dopilnowali by nikt nie mógł wejść i zagrozić temu co się odbywało wewnątrz. Ich dowódca, wspaniały wojownik Polkus, z mieczem w ręku, stał na barykadzie dziedzińca i wydawał polecenia. Wojsko już od tygodni stacjonowało pod Rzymem. Wszystkie chorągwie, prócz tych które stacjonują na bliskim wschodzi, gdzie Cesarstwo dba o swoje wpływy, stawiły się na wezwanie uwielbianego Polkusa.
W Oknach pałacowych, było widać cienie, światło cesarskich świec rozświetlało obszerne, zdobione komnaty. Czasami w oknach ujawniała się przelotnie biała toga, zapewne konsularna, bądź poselska. Do Polkusa podszedł jeden z posłańców, przekazał wiadomość wskazując jedną z sal pałacowych, rozświetlona najmocniej. Noc powoli przeistaczała się w dzień, a wschód był wyjątkowo urodziwy, wiec utrzymywała się w powietrzu atmosfera silnie mistyczna, potęgowana kolorystyka pałaców cesarskich oraz pretoriańska gwardią w pięknie zdobionych zbrojach.
Na wezwaniu była pieczęć cesarska.
- A więc stało się- pomyślał.
Natychmiast wydał polecenia, po czym udał się do komnaty, gdzie został wezwany.
Wrota do komnaty były otwarte, ale zdawało się że już wszyscy byli na miejscu i oczekiwano tylko jego przybycia. Na końcu sali, na najwyższym siedlisku, siedział On, właściciel pieczęci, która ujrzał na liście przyniesionym przez posłańca. Cesarz Kaczonus siedział spokojny, wiedział że nie musi się obawiać, ze wszyscy stronicy są po jego stronie. Polkus czym prędzej oddał hołd, zapewnił o swojej wierności. Kaczonusa ucieszył ten akt wierności, choć nie dał poznać tego po sobie. Cesarz rozejrzał się po sali, byli już tam wszyscy, wszyscy których on tam chciał widzieć, gdyż już w nocy kazał ściąć wszystkich przeciwników, oraz ludzi, którzy nie posiadali obywatelstwa rzymskiego, a których wpływy były większe niż biednego chłopa rolnego. Z prawej strony, obok grupki swoich zwolenników, znajdował się, człowiek z którym wspólnie spiskowali przeciwko zmarłemu władcy. Tuskus udawał, że się raduje, musiał, ale czuł co go czeka, czuł że to tylko kwestia czasu, że niebawem coś się stanie i zginie.
Polkus staną obok tronu, gdzie stał już doradca Kaczonusa, Kurskus, oraz Rydzkus główny kapłan świątyni Jowisza. Rydzkus obserwował sale, starał się poznać sumienia obecnych, wniknąć w ich dusze i umysły. Kurskus szeptał coś Kaczonusowi do ucha, lecz przerwał gdy ten dał znać ręką.
Kaczonus lekko przechylił się do przodu, co natychmiast uspokoiło sale. Siedział na tyle wysoko i był tak wystrojony w szaty cesarskie, ze w blasku świec wydawał się odbijać światło jak słońce.
Popił winem, po czym zaczą mówić:
-Jak widzicie, bogowie się nad wami zlitowali, zsyłając swoje dziecię tu na ziemie, do mojego Cesarstwa, gdzie teraz będę władał.
- Niech żyje boski Kaczonus- zawołała sala.
Kaczonus kontynuował:
- Wiem, że część z was jest nie godna tego szczęścia jakie was spotkało, jednak bogowie są dla was miłosierni. Jeżeli chcecie im podziękować, to czekam na wasz krok. Skarbiec cesarski jest
w stanie pomieścić wiele waszej wdzięczności.
W zebranych zapanowała konsternacja, Kaczenus oraz jego doradca i kapłan zauważyli to
i wiedzieli że będzie trzeba zastosować pewne posunięcia, które będą sprzyjały zapełnianiu skarbca.
- Polkonusie- zwrócił się Kaczonus do dowódcy pretorian- czy moje dzieci zebrały się już u bram?
- Tak Panie, cały Rzym już czeka by cię przywitać- odpowiedział Polkonus.
- A więc chodźmy- powiedział Kaczonus po czym wstał i zaczął kierować się korytarzem prowadzącym na tarasy, skąd mogli go wszyscy zobaczyć.
Obok niego szła ta sama trójka, która stała przy nim w sali, z której właśnie wszyscy wyszli.
Kaczonus już od pewnego czasu słyszał jakieś szepty w głowie, teraz już wiedział co one oznaczają, lecz spytał się o nie kapłana Rydzykusa:
- Czy te głosy które słyszę, które mi podpowiadają jak rządzić, kto zasługuje na życie a kto nie. Czy te głosy coś znaczą?
- Owszem, to jest Głos Jowisza! Ty jako bóg, masz ten przywilej, na który tylko ty zasługujesz- prędko odpowiedział Rydzykus.
Kaczonus wiedział że tak jest, chciał tylko się upewnić, czy Rydzykus oby pamięta o jego boskości.
Gdy dotarli do balkonu, Kaczonus staną na specjalnie dla niego podstawionych schodkach, skąd mógł obserwować wszystkich, z góry. Ludziom zebranym wydawało się że góruje nad wszystkimi wzrostem i potęgom. Tłum rozpoczął radosny śpiew, krzyki i oklaski były wszech obecne. Trębacze zadęli, gdyż przybyli przedstawiciele wojsk stacjonujących pod Rzymem. Każdy dzierżył złotego orła, symbolizującego dany pułk. Orły zostały złożone Cesarzowi, na znak posłuszeństwa i akceptacji jego osoby jako wodza armii, przez co Cesarza republiki Rzymskiej.
Po wszystkich ceremoniach formalnych, Kaczonus rozpoczął przemawiać. Nie miał do tego zdolności, ale nadrabiał treścią, treścią która była muzyką. Każdy usłyszał to co chciał usłyszeć. Tłum jak zaczarowany, spijał każde słowo z ust swojego Cesarza. Kaczonus na zakończenie zaskoczył wszystkich, chociaż wszyscy liczyli, że właśnie coś takiego im się przydarzy:
- Dzisiaj w nocy, kazałem dla was coś przygotować, miała to być niespodzianka, niespodzianka na którą wszyscy zasługujecie. Wydałem dekrety, na mocy których w Koloseum całą noc trwały przygotowania. Tłum zaczął szaleć, wiedział już co zaraz powie ich Cesarz. Kaczonus uspakajając tłum ręką, a po chwili mieczami swoich pretorian, co szybko poskutkowało, mówił dalej:
-A wiec udajcie się wszyscy na arenę, gdyż z tego miejsca ogłaszam...
Zapadła cisza.
Kaczonus z lekkim uśmiechem, który szybko zamienił na lekko groźny grymas wykrzyczał ostatnie zdanie:
- IGRZYSKA UWAŻAM ZA ROZPOCZĘTE!
Tłum oszalał.
© Copyright by Michał Maciejewski, 2005
piątek, października 21, 2005
11:14

11:14 taki ma tytul film ktory dzisiaj obejrzalem, film fajny, ale pisze o nim tutaj dlatego ze naprawde warto go zobaczyc, bo mimo ze zostal nakrecony pod amerykanow, to w naszych realiach tez moze znalesc miejsce "przeslanie" jakie niesie. nie jest ono skomplikowane w skrocie PIŁEŚ= NIE PROWADZ. inne przeslania tez niesie, ale to juz kwestia co kto lubi.
czwartek, października 20, 2005
Donald Tusk- Sztab Wyborczy Kandydata na Prezydenta cz2
| |||
|
| ||
środa, października 19, 2005
Donald Tusk- Sztab Wyborczy Kandydata na Prezydenta
1.Prosze sie ustosunkowac do prowokacji zwiazanej z p. Anna Jarucka. Ja w II turze oddam na pana glos, ale ta akcja budzi we mnie nie smak. czy w poslce bedziemy mieli wiecej takich akcji jak pan wygra, wkoncu prezydent tez moze miec swoje sluzby, bo to wplywowe mimo wszystko stanowisko.
2. Prosze powiedziec, czy gdyby srodowiska homoseksualne, chcialy sie pokazac na np. paradzie, jakie jest pana stanowisko do takiej akcji? Czy chce byc pan prezydentem wszystkich polakow czy tylko tej czesci co widzi w sobie cud spelnienia?
jezeli zaglada tutaj jakis fan PO i Tuska, to prosil bym moze o ustosunkowanie sie do moich odpowiedzi.
do sztabu pana kaczynskiego nic nie bede wysylal, bo to i tak nie mialo by sensu, a odpowiedz byla by kpina(prawdopodobnie).
sobota, października 15, 2005
I ty Brutusie?
piątek, października 14, 2005
dziadek tuska
czwartek, października 13, 2005
news
DIVISION BY ZERO
informuje ze zespol wydal swoja plytke, wiecej informacji na stronie: http://www.divisionbyzero.pl lub pod adresem: contact@divisionbyzero.pl , na stronie mozna posluchac kilku kawalkow, goraco polecam.http://www.pajacyk.pl

jak widac dodalem banerek Polskiej Akcji Humanitarnej, kazde wejscie i klikniecie na takiego pajaca jak ten daje PAH 5 gr. wysilek zaden, a jednak mozna pomagac












