niedziela, lutego 18, 2007

w.s.i.

Kolejny pomysł na igrzyska. Ujawnienie raportu zapowiadane hucznie, okazało się kolejna kompromitacją, tych dziwnych, wrogich Polsce rządów. Efekt jest taki, że będą rozprawy o zniesławienie, a nasz wywiad jest pośmiewiskiem. Kompromitacja absolutna. Szkoda mi tych wszystkich ludzi, którzy mogą na tym bardzo ucierpieć, także tych, którzy z miłości dla ojczyzny, zostaną teraz podeptani, przez ludzi CHORYCH. "Dzieje głupoty w Polsce", jak widać są nieustannie kontynuowane a ich charakter, nieznacznie się zmienia.

sobota, lutego 17, 2007

Znalezione w sieci: Część 1(4)

Autor: W. Gombrowicz


Kobiety samotne idące spiesznym krokiem


Artykułem niniejszym rozpoczynamy cykl szkiców opatrzonych ogólnym tytułem Nasz dramat erotyczny, a dotyczących kwestii o wielkim społecznym znaczeniu. Autor rozpatruje ją z punktu widzenia obiektywnego i naukowego. Dzięki swej znakomitej kompetencji i godnej uwagi zręczności pióra potraf on naświetiić rozmaite strony tego zagadnienia, które z samej swej istoty nastręcza duże trudności, zwłaszcza gdy dla celów anaLizy trzeba je konfrontować z twardą rzeczywistością.


Ktoś, kto powraca do Argentyny po wielu latach (czy nawet dziesięcioleciach) życia za granicą, zdumiony jest ogólnym rozwojem kraju. Ile łazienek, lodówek, jaki ruch na ulicach, jakie bogactwo, ile przyjemnie wyglądających ludzi, jak bardzo ucywilizowały się formy społecznego współżycia! Oto kraj spokojny i zacny, uczciwy i szczęśliwy, kraj do szpiku kości łagodny.. A przecież coś w nim nas szokuje, wywoluje wrażenie czegoś wręcz okrutnego; są to rozmaite aspekty życia erotycznego Buenos Aires, jakie obserwować można na jego ulicach. Panny i panie chodzą po nich ze spoj rzeniem utkwionym w przestrzeń, nie śmiąc nawet popatrzeć na mężczyznę. Nie mogą spojrzeć na mężczyznę, gdyż zostałoby to źle zrozumiane. Wrażenie, jakie owa nieobecność kobiecego spojrzenia wywiera na przybyszu, jest wstrząsające. Ulica wydaje się ślepa. Za to mężczyźni - i owszern, przypatrują się kobietom, ba, pochłaniają je wręcz swymi spojrzeniami. Kiedy człowiek wchodzi do kawiarni w towarzystwie kobiety, dwadzieścia głów zwraca się w jej stronę, dwadzieścia par oczu kieruje się ku biednej oherze. Gdy zaś ta kobieta musi wieczorem wracać do domu samotnie, powinna bardzo się spieszyć. Ach, te kobiety samotne, pędzące wieczorem, jakby je ktoś gonił! W tym kraju nadal jeszcze istnieją w kawiarniach „salony familijne”, żywy jest także zwyczaj, wręcz mania, nachalnego komplementu.
Pozory a rzeczywistość
Bardzo prędko dochodzimy do wniosku, że nie są to wyłącznie pozory, ale że istotnie wszyscy tutaj czują się głęboko niezadowoleni, nawet rozgoryczeni swoim życiem erotycznym. Nie ulega wątpliwości, że współżycie mężczyzny i kobiety w Ameryce Południowej sytuuje się grubo poniżej poziomu tego, czym mogłoby być. Ten stan rzeczy odbija się na życiu całego kontynentu. Zadziwiająco wielka w porównaniu z Europą jest tutaj liczba złych małżeństw, a kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że tutejszy materiał ludzki pod wieloma względami przewyższa europejski oraz że zarówno mężczyznom, jak i kobietom w Ameryce Południowej bynajmniej nie brak zalet takich jak inteligencja, dobroć, uczciwość i szczerość -ta głęboka i głucha walka płci wydaje się czymś niezrozumiałym, prawie sztucznym. Trzeba stwierdzić, co następuje: w Argentynie, gdzie istnieją wszelkie warunki do życia szczęśliwego i zdrowego, niemal nikt nie jest szczęśliwy, gdyż tutaj ani kobieta nie uszczęśliwia mężczyzny, ani mężczyzna kobiety. Natomiast argentyńska melancholia bynajmniej nie rodzi się na pampie, lecz po prostu z erotyzmu szamocącego się pośród form anachronicznych i niezdrowych, zanadto prymitywnych. W każdym kraju toczy się jakaś wojna; wojna tutejsza nie ma charakteru wałki politycznej, wrze natomiast zaciekła i mroczna walka między płciami. Najciekawsze w niej jest to, że publicznie niemal się o niej nie mówi. Jedynie z wielkim trudem tu i ówdzie w prasie czy w literaturze można by odnaleźć odbicie tego stanu rzeczy, który staje się społeczną klęską. Prasa i literatura podchodzą do tego zagadnienia na dwa odmienne sposoby, z których żaden, szczerze powiedziawszy, nie jest dla mnie przekonujący Oto z jednej strony mamy namaszczoną retorykę, zapewne bardzo dostojną, ale ciut monotonną, z drugiej zaś - ton jakby nieco zbyt lekki, niekiedy popadający wręcz w przesadny infantylizm. W literaturze dla kobiet panuje taniutki sentymentalizm, nieznośny patos, zdumiewający konwencjonalizm, autorzy zaś, jak się zdaje, żywią mocne przekonanie, że „z kobietami nie można inaczej”. Czyżby więc wszystko to, co mówi się kobiecie albo o kobiecie, koniecznie musiało tonąć w pustej retoryce bądź w naj trywialniejszym, konwencjonalnym banale? Otóż brak prawdziwej powagi wobec kwestii o tak podstawowym znaczeniu nie moze już satysfakcjonować nikogo - ani duchownego, ani konserwatysty, ani lewicowca, ani wreszcie jakiegokolwiek bądź obywatela, który po prostu pragnie być szczęśliwy. Ponadto to, co się pisze publicznie, bardzo się różni od tego, co się mówi prywatnie.
Co się mówi prywatnie
Prywatnie wszyscy narzekają. Narzekają przede wszystkim kobiety, gdyż to właśnie one w swej delikatności uczuć urażane bywają najbardziej, to ich właśnie głęboka otwartość na miłość cierpi najmocniej wskutek tej przepaści duchowej i społecznej dzielącej obie płcie. Walka między płciami jest czymś nieuniknionym; równie oczywiste jest, że w tej walce kobieta reprezentuje interesy społeczeństwa. Pragnienia kobiety, chcącej wszak założyć rodzinę i zostać matką, są nieskończenie bardziej poważne, jej zaś odpowiedzialnosc - znacznie większa, i musi to być uszanowane. Najważniejsze jednak, że ta walka to koniec końców nic wyłącznie walka, gdyż jej wynikiem staje się najbardziej chorobliwa pod słońcem samotność obu płci! Jeśli mężczyzna marzy tylko o zdobyciu kochanki, a kobieta - o zdobyciu męża, wówczas nic, tylko umierać z nudów! Jest oczywiste, że cały mechanizm społeczny powinien zmuszać mężczyznę do ożenku i założenia rodziny,jest tedy czymś najzupelniej zdrowym, jeśli społeczeństwo i kobieta skazują nieszczęsnego kawalera na permanentny brak satysfakcji, z którego uleczyć go może jedynie małżeństwo. Jeśli jednak mechanizm ten staje się nazbyt sztywny, nazbyt „mechaniczny” to wskutek tego kobieta ucierpi jako pierwsza. Poza współżyciem doskonałym, realizującym się pomiędzy jednym mężczyzną i jedną kobietą małżeństwie, istnieje również współżycie społeczne i powszednie wszystkich mężczyzn ze wszystkimi kobietami, i dla społeczeństwa wcale nie jest ono mniej ważne. Jednakże w społecznościach południowoamerykańskich kobieta nadal jest u krywana, czyni się z niej łup i nagrodę. Oto ona - wieczne dziecko, „dziewczynka” wyłączana z życia społecznego, umysłowego, narodowego, o osobowości spara liżowanej, istota skazana na wieczne czekanie.
Młodzież
Rozmawiając z wieloma młodymi ludźmi przekonałem się, że młodzież tutejsza bardzo się różni od swych europejskich braci i sióstr. Jest tu mniej wesołości, mniej witalności i zapału. Młodzi ludzie wydają się tu nieco przygaszeni; są spokojni i dobrze wychowani, zrównoważeni, lecz również przygaszeni. Tym, czego im brak, jest zachwyt, urzeczenie, jakie rodzi się między chłopcem i dziewczyną, gdy w ich obcowaniu wzajemnym jest coś więcej niż tylko elementarny popęd fizyczny. Owi chłopcy są świadomi, że marnują swoją młodość, i napełnia ich to goryczą, hamuje duchowym rozpędzie. Żyją osobno. Młodzież południowoamerykańskajest bez wątpienia mniej „kochliwa” od europejskiej, a jej ogromny kapitał zapału idzie w zatratę na skutek owej smutnej izolacji, która zresztą również pobudza - ale do złego.
Spojrzenie całościowe

Ogólna panorama południowoamerykańskiego życia erotycznego jest, jak widać, dość dramatyczna. Skądinąd właśnie ten nadmiar ciemnych barw skłania do optymizmu, jako że cała ta sytuacja dalece już nie odpowiada potrzebom i możliwościom przeciętnego Amerykanina, o wiele bardziej dojrzałego od swych obyczajów. Otchłań lęku i nieufności uniemożliwia ludziom wypracowanie naturalnego, nacechowanego równowagą sposobu bycia. Mężczyzna doskonale mógłby w stosunkach z kobietą być bardziej przyjacielski i ludzki, ale kobieta się go boi, a ta uporczywa, ślepa nieufność kobiety rani go i budzi w nim najgorsze instynkty. Kobieta, o wiele inteligentniejsza, niż się zwykle wydaje, doskonale mogłaby wywierać zbawczy wpływ na mężczyznę, on wszelako traktuje ją jak dziewczynkę, chce, by była dziewczynką... no więc owo biedactwo, malutka „dziewczynka”, robi się jeszcze mniejsza na swych wysokich, niewygodnych obcasach. Mężczyzna zbarbaryzowany, kobieta skarłowaciała - oto para aktorów południowoamerykańskiego dramatu erotycznego. Rozmawiałem na ten temat z przyjacielem, pisarzem R., i chciałbym zrelacjonować tutaj tę rozmowę.
Ja: Dlaczego prasa i literatura nie usiłują poddać „reedukacj i” południowego Amerykanina w sprawach wzajemnego współżycia?
On: Niech pan nie sądzi, że można tu wiele zrobić. Zyjąc tyle lat za granicą zatracił pan wyczucie naszej rzeczywistości. Jesteśmy tacy jacy jesteśmy, i byłoby śmieszne, a także niebezpieczne importowanie tutaj obyczajów europejskich.
Ja: Daleki jestem od importowania obyczajów, ani tym bardziej północnoamerykańskiej „swobody obyczajowej”. Nie, nie o to chodzi, by zmieniać obyczaje!
On: No więc o co?
Ja: Oto moja diagnoza: sądzę, że wszystkie te schorzenia, o jakich mówiliśmy, pochodzą głównie z anachronizmu pewnych wyobrazen. Mężczyzna przywykł do wyobrażania sobie kobiety w pewien sposób i szukania w niej pewnych wartości, innych zaś nie. Kobieta oczywiście stara się zaspokoić te pragnienia mężczyzny, który z kolei podobnie postępuje względem niej. Często jednak nasza wyobraźnia nie nadąża, paraliżują ją najrozmaitsze atawizmy, nawyki mentalne, odziedziczone przekonania; okazuje się ona, by tak rzec, bardziej zacofana od nas samych.
Źródło południowoamerykańskiego dramatu erotycznego tkwi właśnie w tym, że mężczyzna wyobraża sobie kobietę w sposób zbyt ciasny, naiwny i nachroniczny i vice yersa. Wszelako wyobraźnia południowego Amerykanina nie tylko jest zacofana; cierpi ona również, jak się wydaje, na pewne kompleksy, co łatwo pojąć wziąwszy pod uwagę ową sztuczność i napięcie panujące między obiema płciami. Tak czy owak jedno jest pewne: wszyscy musimy dokonać wielkiego wysiłku, aby dogłębnie zrewidować naszą wyobraźnię, a przede wszystkim naszą mitologię erotyczną.
On: Zadanie chyba dość niewdzięczne...
Ja: Przeciwnie, i powiem panu, dlaczego czuję się pełen nadziei. Otóż w wielu krajach byłem świadkiem takiego zbiorowego wysiłku w celu odnowy i reedukacji i przekonałem się, że jest to coś niezwykle pilnego i że wszyscy witają to z największą wdzięcznością. Gdy wszyscy w głębi duszy czują anachronizm swoich mitów, upodobań, pragnień, wyobrażeń, wystarczy tylko wyrazić to powszechne niezadowolenie, aby cały ten paraliżujący i uprzykrzony system runął. Czy nie należałoby powołać Ministerstwa Spraw Erotycznych?

Powszechny jest błędny pogląd, że życie erotyczne każdego człowieka jest czymś dyskretnym i prywatnym, a W pewnym sensie nawet antyspołecznym.


Skoro wszyscy narzekają i wszyscy są niezadowoleni, to dlaczego znaczna część południowoamerykańskiej opinii publicznej z taką biernością odnosi się do jakiejkolwiek reformy zmierzającej do usunięcia zarówno drobnych, jak i wielkich kłopotów we współżyciu erotycznym? Jakie są przyczyny tego uporczywego, traclycj onalistycznego konserwatyzmu, który ślepo odrzuca wszelkie reformy, zarówno nietrafne i źle pomyślane, jak i dobre, potrzebne i nieuniknione? Latynos w głębi duszy jest bardzo romantyczny; nie chce myśleć o utrudnieniach chronicznie nękających ludzi w życiu codziennym, bo przecież „gdy przychodzi prawdziwa miłość, wszystko staje się nieważne”. Przeciwstawia on miłość erotyzmowi, tzn. całej tej grze instynktów i namiętności między kobietami i mężczyznami, którzy nie kochają się, lecz tylko przyciągają nawzajem. Tylko miłość może rozwiązać konflikt między obiema piciami, toteż nie warto zbytnio przejmować się nieuniknionymi cierpieniami tych, co nie potrafią kochać. Ba, im więcej cierpią, tym lepiej. W tym wyznaniu wiary w miłość daje się odczuć wpływ mentalności hiszpańskiej - surowej, wzniosłej, romantycznej i skrajnej. Jakikolwiek nazbyt „higieniczny” pogląd na tę świętą sprawę Latynosowi nieuchronnie wyda się plaski i szokujący. Z obrzydzeniem będzie on patrzył na wysiłki gwoli wprowadzenia na ten teren zdobyczy nowoczesnej psychologii czy też po prostu odrobiny zdrowego rozsądku. Dla konserwatystów tego rodzaju erotyka nie jest sprawą poważną; poważna jest jedynie miłość. My w niniejszych uwagach bronimy tezy, że jakkolwiek miłość to sprawa bardzo serio, również erotyka jest - w aspekcie wszelkich swoich konsekwencji psychicznych i społecznych - sprawą dość poważną. Wielkie uczucia kształtują człowieka w o wiele mniejszym stopniu aniżeli właśnie te całkiem drobne i przyziemne czynniki jego Życia codziennego i środowiska. Wielkie porywy duszy są czymś stosunkowo rzadkim, każdy natomiast człowiek doznaje drobnych, ledwie zauwazalnych wzlotów i upadków Ponadto do uczuć wielkich człowieka przygotowują tysięczne uczucia całkiem małe. Czy „wielka miłość” może w sposób nagły uleczyć dziewczynę albo chłopca wyedukowanych w szkole lęku, bierności i nieufności? Europa już jakiś czas temu zrozumiała to wszystko i nikt, nawet w najbardziej zachowawczych kręgach opinii społecznej, nie próbuje tam traktować jako błahostki tego, co moglibyśmy okieślić mianem normalnego, codziennego współżycia obu płci. Przeciwnie właśnie kręgi najbardziej konserwatywne najwięcej zajmują się tą kwestią, wiedzą bowiem, że to im zagraża ona najbardziej. Warstwom ludowym trudne warunki życia nie pozwalają na żadną ekstrawagancję ani przesadę, która zaczyna się dopiero wraz z luksusem. Wszelako przesada i eksces wyrażają się nie tylko we wstrętnych przywarach i rozwiązłości. Warstwy wyższe grzeszą również przesadą w cnocie, gdy zamiast być zdrową i zrównoważoną, staje się ona histeryczna i przejaskrawiona. Owe mistrzynie cnoty pojawiające się w sferach wyższych i pragnące oczyścić wszystko wokoło są nieraz produktem luksusu jeszcze bardziej niezdrowym niż grzechy, jakie zwalczają. Również wybujały .„idealizm”, cechujący niektórych członków tej warstwy, ich nadwrażliwość moralna i estetyczna nie zawsze bywają przekonujące. Jeżeli warstwa - nazwijmy ją tak -uprzywilejowana chce zachować swój wpływ na społeczeństwo oraz należny sobie prestiż, musi zacząć od surowej samokrytyki i od wy-rzucenia przez okno wszelkich cnót zrodzonych w hermetycznej atmosferze salonu. Oprócz tego wszystkiego utrzymuje się w Ameryce Południowej przeświadczenie, iz życie erotyczne każdego człowieka, właśnie w swoim zwyczajnym, codziennym aspekcie, jest czymś dyskretnym i prywatnym, w pewnym sensie nawet antyspołecznym. Erotyka radzi sobie, jak umie, gdzieś w cieniu; przedmiotem godnym oficjalnej czci jest jedynie miłość. Jeśli konserwatywna myśl latynoamerykańska taki nacisk kładzie na miłość, a przemilcza erotyzm, to dlatego, że sądzi, iż w ten sposób służy ojczyźnie i społeczeństwu. Ciekawe byłoby także porównanie postawy kół prawicowych w Europie i w Ameryce. Otóż w Europie tymi, którzy zrozumieli najlepiej, że w życiu zbiorowym i narodowym erotyce przypada rola ważniejsza niż miłości, byli właśnie nacjonaliści. Powód jest bardzo prosty: miłość rodzi się pomiędzy jednym mężczyzną i jedną kobietą, tymczasem erotyka mieści w sobie relacje między wszystkimi mężczyznami i wszystkimi kobietami. Uczucie miłości, nieporównanie głębsze, pełnego urzeczywistnienia doznaje w rodzinie; erotyzm atoli, niby niewidzialny most, łączy w każdej chwili wszystkich synów i wszystkie córki danego narodu stanowiąc, na kształt słońca, niewyczerpane źródło energii. Kiedy miody człowiek wychodzi na ulicę i staje w obliczu dziesięciu tysięcy kobiet, z których każda go pociąga, jest z pewnością znacznie bliżej ducha zbiorowości niż wówczas, gdy obcuje z tą jedną jedyną, własną, ukochaną. Otóż właśnie w tej bezustannej, niepochwytnej grze instynktów namiętności, wzajemnych oczarowań, zabawy, rozmów z kobietami kształtują się w narodzie wzorce twórczego donżuanizmu, męskości i kobiecości, rodzi się piękno i entuzjazm. Wspólnocie, która jeszcze nie w pełni stała się narodem (a tak było w Ameryce jeszcze kilkadziesiąt lat temu), wystarcza bezpośredni cel instynktu erotycznego - prokreacja. Obywatel się żeni, ma liczne potomstwo, którym należycie się opiekuje, i to az nadto wystarczy Jednakże w narodzie kobieta i mężczyzna łączą się nie tylko w celu prokreacji, ale także po to, by nawzajem wywierac na siebie czar, i z tego właśnie oczarowania rodzi się ojczyzna. I nie jest tak, iżby jedna tylko kobieta miała wywierać czar na jednego tylko mężczyznę, ale wszystkie mają czarować wszystkich - i na odwrot. Skoro jednak w imię interesu zbiorowego spycha się w cień wszystko to, co nie zdołało osiągnąć poziomu miłości, uczucia i małżeństwa, wówczas bardzo jest trudno pozytywnie ukierunkować te namiętności. Myśl konserwatywna w Południowej Ameryce nadal wzdraga się przed spojrzeniem na te sprawy pod kątem innym niż wyłącznie „domowym” (rodzina, stadło, prokreacja), choć przecież samo życie coraz energiczniej wyciąga nas wszystkich na ulicę. Tutaj ojcowie nie pomagają synom w kłopotach erotycznych, gdyż w ich oczach godne uwagi są jedynie sprawy takie jak zdrowie i szkoła. Poza tym chłopak „niech sobie radzi, jak urnie”- aż do końca, czyli do dnia ślubu. No i biedak radzi sobie, jak potrafi, często nad wyraz żałośnie. Ale i zbiorowość nie przychodzi z pomocą jednostce: wszystko, co ma związek popularną rozrywką, z organizacją społecznego współżycia mężczyzn i kobiet, z likwidacją anachronizmów i przesądów - jest zwykle traktowane jako coś mało istotnego. Społeczeństwo troszczy się o robotnika przez wszystkie dni tygodnia z wyjątkiem soboty i niedzieli. Chociaż jest wątpliwe, czy „Ministerstwo Spraw Erotycznych” byłoby innowacją szczęśliwą, żadnej chyba nie podlega wątpliwości, że jakaś akcja ze strony państwa, pośrednia i dyskretna, byłaby w tej dziedzinie ogromnym dobrodziejstwem dla wszystkich. Na przykład propaganda handlowa przez radio, dziś służąca jedynie do niesłychanego wręcz ogłupiania duszy ludu, mogłaby stać się znakomitym i potężnym narzędziem właściwego wychowania. Dopóki wszakże lęk, fałszywy wstyd i beztroska panują w najwyższych kręgach opinii publicznej, dopóty rządy nie mogą zrobić nic, a południowoamerykański erotyzm „radzi sobie, jak może”, gdzieś w mrokach absolutnie prywatnej anarchii. One chcą być kwiatami
Aktualny poludniowoamerykański ideał urody kobiecej nikogo już nic zadowala a wszystkim zaś szkodzi. Jest to jeden z najpoważniejszych i najbardziej palących problemów naszej kultury
W poprzedniej notatce stwierdziliśmy, że xy celu uzdrowienia zycma erotycznego w Poludniowej Ameryce trzeba wpierw uzdrowić erotyczną wyobraźnię mężczyzny i kobiety, nazbyt ciasna anacbroniczną. ( Główny powód naszego kiepskiego, niedoskonałego współżycia seksualnego polega na tym, że zarówno) mężczyzna wobec kobiety, jak i kobieta wobec mężczyzny udaje kogoś innego, niż jest w rzeczywistości, wyobrażając sobie, że taką fikcyjną i sztuczną osobowością łatwiej będzie pozyskać milosc partnera i osiągnąć szczęście. Ten naiwny i uparty karnawał nie zatrzymuje się ani na chwilę, ba, stal się już zwyczajem, a nawet rytuałem. Dokonajmy teiaz małej analizy „erotycz nego sposobu bycia” kobiet południowoamerykańskich, starając się wykryć niektóre spośród owych zafałszowań. Od razu formułujemy tu pewną definicję: tym, co najbardziej paraliżuje kobietę południowoamerykańską i najmocniej jej szkodzi‚jest fakt, że nie chce ona być kobietą, lecz kwiatem i dzieckiem.

wtorek, lutego 13, 2007

Z okazji święta zakochanych, wszystkim którzy kochają:

Krwawy diament (Blood Diamond)



Zobaczyłem, więc się podzielę swoimi odczuciami. O treści postaram się jak najmniej, ponieważ nie chcę nikomu psuć zabawy, bo od razu mogę napisać, że film warty uwagi.
Ma przesłanie, które mogę polecić wszystkim osoba podniecającym się wielkimi problemami świata. Za to napisze o tym co mnie męczyło w tym filmie. Leonardo DiCaprio. Świetny aktor, wiele świetnych ról. Ale tutaj to jakaś parodia.



Niedorozwinięty cwaniaczek, który wypił za dużo kawy. Przez cały film, jest nie prawdziwy, czasem śmiesznie absurdalny. Nie pasuje, za gładki, za ładny. Świetnie odegrana ostatnia scena, tutaj widać kunszt.
Tyle w temacie.

KRAV MAGA W PIGUŁCE

Ty też, szukasz pomysłu jak ciekawie spędzić ferie?

Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy:
INTENSYWNY KURS KRAV MAGA dla początkujących!

W programie:
- poznasz izraelskie sposoby atakowania przeciwnika, których podstawowym celem sa strefa kroku, krtań i oczy
- dowiesz się jak radzić sobie z duszeniami i różnego rodzaju chwytami
- poznasz izraelskie możliwości obrony przed kopnięciami, uderzeniami pięścią czy narzędziem tak w pozycji stojącej jak i parterze
- spędzisz czas w atmosferze przyjaźni i rozwoju psycho-ruchowego :-)

TWÓJ WIEK I KONDYCJA SĄ BEZ ZNACZENIA - POMOŻEMY KAŻDEMU!

Termin:
19-23 luty, tj.
poniedziałek-piątek (codziennie)
godz. 9.00 - 12.00

łącznie 15 godzin treningu - to więcej niż miesiąc treningu w regularnej sekcji!

Rezerwacja miejsc oraz pytania:
Paweł Jagodzik
GSM 502 22 15 15
poczta@kravmaga.tgory.pl

Mężczyźni będą mogli legalnie sprawdzać ojcostwo

PAP 14:05

Testy genetyczne przeprowadzone bez zgody dziecka i matki są nielegalne i nie mogą być uznane za dowód w procesie sądowym o zakwestionowanie ojcostwa - orzekł niemiecki trybunał konstytucyjny, zobowiązując równocześnie rząd do stworzenia podstaw legalnego wyjaśniania przez mężczyzn ich wątpliwości co do ojcostwa.

Z szacunków telewizji publicznej ARD wynika, że rocznie nielegalne badania DNA rzekomych dzieci przeprowadza 40 tys. niemieckich mężczyzn.


REKLAMA Czytaj dalej



Sędziowie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe oddalili skargę mężczyzny, który początkowo uznał córkę swojej partnerki za swoje dziecko, a następnie, w związku z wątpliwościami, przeprowadził w prywatnym laboratorium test DNA. Bez zgody matki i córki wykorzystał do tego celu ślinę znajdującą się w gumie do żucia dziecka. Opierając się na wynikach badań, całkowicie wykluczających jego ojcostwo, mężczyzna wystąpił do sądu o uznanie, że nie jest biologicznym ojcem. Sąd oddalił wniosek, nie uznając za dowód testu przeprowadzonego w tajemnicy przed matką i dzieckiem.

W wydanym wyroku trybunał zobowiązał niemiecki rząd do opracowania do 31 marca 2008 roku projektu ustawy umożliwiającej mężczyznom legalne wyjaśnienie wątpliwości co do ojcostwa. Prawo matki i dziecka do zachowania w tajemnicy informacji genetycznych nie zasługuje na większą ochronę niż prawo rzekomego ojca do wyjaśnienia kwestii pochodzenia dziecka - podano w uzasadnieniu.

Wykonanie testu powinno być możliwe już w przypadku istnienia zwykłych wątpliwości co do ojcostwa, a nie - jak obecnie - gdy istnieją po temu "konkretne przesłanki". Nowe przepisy powinny - zdaniem sędziów - umożliwić mężczyznom, których biologiczne ojcostwo nie zostało potwierdzone, do zachowania roli ojca prawnego, bez zrywania związków z dzieckiem i rodziną.

Komentując orzeczenie trybunału, telewizja publiczna ARD uznała, że jest ono właściwie, mimo pozornej porażki, sukcesem wnioskodawcy. Powód zainicjował coś, co za jakiś czas zaprocentuje stworzeniem legalnego systemu służącego sprawdzaniu, czy jest się ojcem biologicznym, czy też nie - powiedział komentator Karl-Dieter Moeller. (js)

Jacek Lepiarz
źródło: http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1356&wid=8729426&rfbawp=1171382656.580&ticaid=13372

Ja osobiście, w pełni popieram prawo mężczyzny, do pewności.

piątek, lutego 09, 2007

a jednak...

"...I prawie każdy potrafi zrozumieć, że jeżeli byliśmy "miastem węgla i stali", to po likwidacji kopalń i hut (z wyjątkiem jedenego zakładu górniczego), konsekwencje tych decyzji będą rzutowały na sytuację w gminie przez dziesiątki lat. Nikt nie zmieni z roku na rok struktury społecznej, struktury wykształcenia, a szkody górnicze będą rzutowały na życie miasta przez dziesiątki lat. Wszak na niektórych terenach szkody te uniemożliwiają na przykład lokowanie inwestycji...."

Autor: Prezydent Piotr Koj
źródło: http://piotrkoj.blog.onet.pl/

czwartek, lutego 08, 2007

niedziela, lutego 04, 2007

Rozstania i powroty (Breaking and Entering)



Tak się złożyło, że wylądowałem na seansie kinowym. Generalnie nic nadzwyczajnego, jednak mało mam czasu na rozrywki, ostatnimi czasy, więc radość z tego faktu była duża. Stojąc w nieskończonej kolejce zabrzańskiego Multikina, zdałem sobie sprawę jaki zbawienny wpływ ma na mieszkańców ogromnego osiedla, taka instytucja niosąca rozrywkę. Dając przyjemną alternatywę miejscowej młodzieży, przy spędzaniu wolnego czasu. Ale nie o tym chciałem pisać.

Generalnie aktualny repertuar kinowy, mało dla mnie pociągający. Jednak w planie, było obejrzenie pewnego dramatu. "Rozstania i powroty", trudno jest mi napisać, czego się spodziewałem, bo spodziewałem się, że uda mi się nie zasnąć. O dziwo, udało się. Nie należy się spodziewać wartkiej akcji, gdyż jej nie ma. Tym czym widz może się fascynować, przy oglądaniu tego fimu, jest różnorodność ludzkich uczuć, i ich uwarunkowania.



Mamy do czynienia, z życiorysami kilku różnych postaci, które diametralnie się od siebie różnią, a przypadek sprawia, że ich drogi się krzyżują. Każda z tych postaci, w swojej nieprawdopodobnej i nieszablonowej kreacji, wydaje się być paradoksalnie bliska nam przez co bardziej rzeczywista. Forma oraz poziom dialogów, często pełnych metafor, dodam nie łatwych, daje możliwości głębszej refleksji nad tym co najciekawsze, czyli uczuciami bohaterów. Fabuła raczej średnia, nic wyjątkowo ciekawego, czasem nawet tandetnie przeciętna. Jednak w tym filmie, nie do końca chodzi o akcję, jak już wspomniałem na początku. Komu mogę polecić? Przede wszystkim paniom, bo jest tam wiele uczuć które są bliskie raczej kobietom. Jeżeli chodzi o panów, to gdy potrzebują refleksji oraz chwili wyciszenia.
Kamera i muzyka, bez specjalnych zachwytów. Gra aktorów dobra, szczególnie aktorki odgrywające główne role, prócz gry aktorskiej, dają dużo przyjemności także dla oka.




ps. Dzisiaj miałem pyszne śniadanko. Dziękuję.

czwartek, lutego 01, 2007

Nikita CHAMPION POLSKI!!!



Wszystkich zainteresowanych, pragnę z przyjemnością poinformować, iż moja sunia Nikitka, w sobotę tj. 27 stycznia 2007 r.,na krajowej wystawie psów w Głogowie, ukończyła drogę, którą należy przebyć, w celu uzyskania tytułu Championa Polski.Nie będę zanudzał o trudzie i poświęceniach, jakie wiążą się z pracą, którą należy wykonać, jednak muszę stwierdzić z satysfakcją, że było warto i jest to bardzo przyjemne. Na jednym ze zdjęć widać moją sunie, w tow. zawodowej "handlerki" Asi, przy tabliczkach informujących o pierwszym miejscu, oraz o certyfikacie, który jest potrzebny do uzyskaniu tytułu Championa Polski. Wcześniej musieliśmy zdobyć takie certyfikat na międzynarodowej wystawie(w naszym przypadku w Opolu) oraz jeszcze jednej krajowej. Oceny psów musiały pochodzić od różnych sędzi.


sobota, stycznia 27, 2007

Tiesto - Beautiful Things

Coś pozytywnego na weekend

czwartek, stycznia 25, 2007

H. G. W.

W Polsce, jak zawsze odbiegając od tematów istotnych, które mają kluczowe znaczenie dla egzystencji naszej zbiorowości, znalazł się temat zastępczy. I właśnie na ten temat chciałem się wypowiedzieć.

Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie dopełniła formalności, związanych z objęciem prze nią prezydentury w Naszej stolicy. Konsekwencjom, ustawową, jest utrata mandatu. Zacznę od PO i p. Gronkiewicz-Waltz. Nie potrafię sobie uświadomić, jak można dopuścić do takiego niedbalstwa. Wszyscy chcielibyśmy żyć w państwie, gdzie przestrzega się prawa. A przykład musi iść skądś. Nie z dołów, ale z góry. W obecnej sytuacji, należy się starać z całych sił, by pokazać, że prawa należy przestrzegać, że przepisy są po to, by naprawdę żyło nam się lepiej. A tutaj mamy "bezpłodną" PO, która nie potrafi należycie usadowić się na tak korzystnej posadzie jaką jest Prezydent Warszawy. Sama pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, świadoma swojej (czy sztabu, bo to raczej ich problem) pomyłki, nie potrafi należycie się ukoić, woli udawać, że
ona dalej jest super, extra nieomylna. Pomimo, że problem, który występuje, ma bardzo nikły ciężar gatunkowy, to nigdy nie powinien nastąpić, bo świadczy o "bylejakości". Byle jakie prawo...itd.

Cała problematykę, oczywiście z największą przyjemnością wykorzystuje partia, która w prawie każdym swoim posunięciu, działa na szkodę Polski. Politycy PiS, których można określić, jako już znanych z omijania prawa, nie respektowania zasad moralnych oraz z CHAMSTWA! Raduje ich, że pomimo porażki w stolicy, mogą kogoś kopnąć, w stylu posła Kurskiego. Istotny komunikat dla ludzi ograniczonych:"zobaczcie! my ich kopiemy!". Każdy niedowartościowany człowiek, może się dowartościować popierając obecną politykę PiS. Tylko dlaczego, akurat kosztem zdroworozsądkowo myślącego społeczeństwa! Za nasze pieniążki, ma być ta impreza za sponsorowana, a suma jest spora.
"Bezpłodna" platforma, powinna korzystając z okazji, wykazać wszystkie posunięcia, nie zgodne z prawem, popełnione przez PiS. Dlaczego tego nie robi? Nie wiem?
W normalnym kraju, należało by się teraz szybko pochylić nad sytuacja, w celu szybkiego unormowania sytuacji. Skoro skala problemu, jest aż tak szeroka, należy wykryć przyczynę i naprawić obecny stan. Jeżeli prawo, działając wstecz, działa na korzyść osoby która musiała by ponieść ewentualne konsekwencje, wynikające z przepisów, to można sobie pozwolić na taką sytuację. Należało ten problem rozwiązać wcześniej, przed wybuchem sprawy z H. G. W., by uszanować wolę wyborców-podatników. Ustawa powstała w celu walki z korupcją, ale jak widać jej restrykcyjny charakter, się nie sprawdza. Bo lepiej zapobiegać, niż karać. ale to już inny, szerszy temat. Trudno przewidzieć, co wyniknie z tej sytuacji, ale ogólna, narodowa kompromitacja, do której tak łatwo przywykamy, już po raz kolejny, dała o sobie znać.

Skrzypek

skrzypek

Mikrofalówka

Jeżeli ciebie, podobnie jak mnie, męczyło pytanie: "Jak działa mikrofalówka?", to w niżej podanym linku, możesz znaleźć prostą odpowiedz na to pytanie.

http://www.knf.pw.edu.pl/fn/fn03/mikrofala/prezetacja_MIKROFALOWKA_pliki/frame.htm

ADS – nowa broń

Działanie broni o nazwie ADS polega na wysłaniu promienia energii o wysokiej częstotliwości – tak samo jak w kuchenkach mikrofalowych, gdzie fale elektromagnetyczne podgrzewają jedzenie. Trafiony przeciwnik ma uczucie, jakby ktoś przyłożył mu do skóry gorącą żarówkę albo tuż obok otworzył nagrzany piekarnik. Dziennikarze, którzy przetestowali broń na sobie twierdzą, że jedyną reakcją jest ucieczka.

Promienie ADS są bardzo efektywne mogą bowiem przebijać ubranie, ale nie powodują za to żadnych uszkodzeń ciała. Zasięg broni to 500 metrów.

Zdaniem Amerykanów ADS będzie bardzo pomocna podczas tłumienia zamieszek oraz w trakcie operacji w Iraku i Afganistanie.

źródło:
http://tvp.pl/1874,20070125450593.strona
http://tvp.pl/video/2007/01/25/106205/film.asf

poniedziałek, stycznia 22, 2007

Warte Twojej uwagi!

http://www.myspace.com/jammmchybasciebie

niedziela, stycznia 21, 2007

Requiem dla snu



"Requiem dla snu", nie jest to film nowy, bo z 2000 roku, jednak dopiero nie dawno miałem okazję go oglądać. Polecało mi go wiele osób, lecz zawsze miałem problem z zapamiętaniem pierwszego człona tytułu. Niedawno mi się udało, a jako że film wywarł na mnie głębokie wrażenie, chciałem się podzielić moją opinią. Oczywiście nie jestem krytykiem filmowym, więc ta recenzja będzie "po mojemu".

Opowiedzieć, o czym dokładnie opowiada ten film, jem trudno. Generalnie można by stwierdzić, iż jest to dramat kilku ludzi, oparty o narkotyki, a przesłanie proste, nie ćpaj. Jednak było by to płytkie stwierdzenie nie dające żadnego wglądu w złożoność i wieloetapowość problemów jakie są poruszone w "Requiem...".



Narkotyk- jego rola tutaj już nie jest standardowa, nie jest to już droga do uzyskania przyjemności. Etap w którym bohaterowie mogli by się bawić narkotykiem, mają już dawno za sobą. Mimo, że sprawia on im przyjemność, to tak naprawdę to wprowadza "normalność". Staje się on drogą do uzyskania, tego co jest prawdziwym pragnieniem. Dochodzi do iluzji, która nakazuje myśleć, że bez kolejnej dawki nie da się być tym, kim się chce. do czynienia mamy z ludźmi nie tylko młodymi, ale z pokoleniem ludzi starszych. Łączy ich wspólna cecha, chęć bycia "kimś" dla "kogoś". Z jednej strony mamy młodych ludzi, którzy pragną osiągnąć sukces, ponieważ wiedzą, że zawsze było to od nich oczekiwane. Droga do tego jest zawsze trudna, a i prawdziwe oczekiwania też są bardziej przyziemne, jednak wybór drogi na skróty i wysokie oczekiwania, pcha w obłęd. Druga strona, można by powiedzieć, drugi wątek filmu, opowiada o podobnym oczekiwaniu, jednak już nie osiąganiu, nie drodze do sukcesu, a o pragnieniu, bycia dumnym, czucia, że nasze życie jednak miało sens, że nie było kolejne i nie było bezsensowne. Często zastanawiam się, co musi czuć człowiek, który już nie musi podejmować tej bezwzględnej walki o istnienie, z jaką mamy na co dzień do czynienia. Wydawało mi się że to bardzo przyjemne, móc oddawać się do końca swoim sprawą, zainteresowaniom. Po prostu żyć. Jednak podejrzewam, że rzeczywistość, wcale nie jest taka przyjemna, gdyż moja obecna perspektywa, jest diametralnie inna. Ja osiągam i szukam drogi do samorealizacji, z drugiej strony mamy już kres tej drogi i refleksje, nad tym co się osiągnęło. Pojawia się pytanie:"Czy Ja coś osiągnąłem/am "?
Zapewne wiele można dać, tylko za to by odpowiedz była:"TAK, było warto, popatrzcie".

Wg. mnie, film jest właśnie o tym, co tu napisałem.

Na koniec kilka słów o technicznych walorach "Requiem dla snu". Doskonała kamera, doskonała muzyka. Pozwalają poczuć więcej.


Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis.

powiało

W nocy z czwartku na piątek, jak zapewne wszyscy zauważyliśmy, mocno powiało. Z wielką nadzieją przyglądałem się temu zjawisku, widząc w nim nadprzyrodzoną moc, której obecność jest nie przypadkowa. Szczerze wierzyłem, iż jest to wiatr ZMIAN, NOWEJ NADZIEI. Niestety, wichura nie zmiotła stanu obecnego i mamy jak było.

Inny wiatr zawiał zdesperowanym skoczka narciarskim. Obecnie rzadko mam przyjemność oglądać skoki narciarskie. Minęła moda, której z przyjemnością się oddałem, podbudowując swoje mniemanie o sobie, zwycięstwami kogoś innego, który przypadkiem okazał się być też Polakiem. W sobotę jednak komercyjna chęć zysku, pokonała zdrowy rozsądek. Ktoś zapomniał, co jest najważniejsze i pozwolił sportowcom skakać. Skoczek to nie tchórz, skoczy. Ale on nie jest od podejmowania decyzji, czy powinien. Nieszczęście się stało, ale to już nie obciąża mojego sumienia.

sobota, stycznia 13, 2007

środa, stycznia 10, 2007

http://www.divisionbyzero.pl/




Division by Zero z przyjemnością i zaszczytem informuje, iż projekt okładki do naszej płyty wykonał Mattias Norén - ProgArt Media http://www.progart.com/ . Płyta nosi tytuł Tyranny of Therapy. Kolejne informacje na temat postępów prac nad płytą już niebawem.

źródło: http://www.divisionbyzero.pl/